Padało Michał Moroz
... chyba po raz pierwszy w roku, tak wspaniale.
Nie dość, że deszcz był ciepły, to chmurka, która go nam zrzucała, wstydziła się zakryć zachodzące słońce, dzięki któremu krople błyszczały jak klejnoty. Wszystko iskrzyło, tańcząc w powietrzu dookoła mnie.
Wrażenie zapierało dech w piersiach - jak słodko byłoby zrobić zdjęcia aparatem... wodoszczelnym. W końcu kropel było wiele.
Zjawiska atmosferyczne zaczyna się dostrzegać, kiedy wspólgrają ze światłem. W innych wypadkach nie omamiają tak sobą. Czyżby podświadomy pęd ku byciu rośliną?