Czemu nie lubię wiadomości Michał Moroz
Chodzi tu właściwie o większość pokazywanych w popularnych serwisach informacyjnych, gazetach, Internecie, etc. Dawno temu ograniczyłem się z tymi 'newsami z kraju i ze świata', sądząc, że jest to jakieś wyjście. No i było, mimo to nie można do końca życia niczego nie wiedzieć.
Kolejne, możnaby powiedzieć, pierwsze (niby sprzeczność, ale jednak ma to jakiś sens) spotkanie z wiadomościami znów pozostawiło niesmak. Nie lubię, gdy ktoś manipuluje mną i zmusza do myślenia w określonym kierunku, a media - może tylko dlatego, żeby się sprzedać, a może nie - usiłują ten gwałt na mnie uczynić. Bo któż to podając suche fakty używa takich figur stylistycznych, jak pytania retoryczne? Należy się zdecydować, albo piszemy opowiastkę sensacyjną, albo opisujemy rzeczowo zdarzenie. W idealnym przypadku nie powinno być tam cienia emocji.
Niestety, wraz ze wzrostem tragizmu nowel z życia wziętych, rosną także reakcje na nie. Nie wiem, czemu, ale odpisywanie na forach publicznych na wieść o np. morderstwie (ach, to temat przedni jest, zyski z niego o wiele większe) staje się sportem, w którym wzmagamy naszą wściekłość i przeciwność światu. Bo na bicie się jesteśmy już za starzy/tchórzliwi/zbyt słabi. Czy tylko ja mam wrażenie, że to może jedynie doprowadzić do wrzodów na żołądku? :)
Inspirowane artykułami z gazeta.pl: Dożywocie za zabójstwo w Kutnie oraz Pierwsza biała terrorystka-samobójczyni.